______________________________________________
Codzienność.
Codzienność.
Kolejny dzień dobiega
końca.
Źdźbła trawy jakby spłowiałe toną w mgle
czarnego wieczora.
Jeśli potrafimy-
analizujemy, przetwarzamy, reasumujemy.
Dzisiaj wszystko przebiegło według planów.
Nie.
Wciąż towarzyszący
niedosyt. Niedosyt życia.
Bo przecież jesteśmy egoistami.
Myślimy co my mogliśmy nowego zrobić dla
samego siebie.
Korzyści, kalkulacje,
zyski.
Tylko nasze „ja”.
A zauważyłeś Żebraka
grającego na gitarze na mieście? Albo chociażby gustownego Pana z teczką i
krawatem przechodzącego obok ciebie? Oczywiście.
Wszyscy widzieliśmy. Ale
zajmujemy się swoją własną historią.
Kolejny dzień.
Woń porannej rosy
mieniącej się w blasku wschodzącego słońca.
Pomarańcz trawy ożywia całą resztę. Niczym
dotyk anioła roztapiającego najmroźniejsze duszyczki.
Poranek jeszcze
nieskażony. Zatrzymaj się na chwilę.
I pamiętaj, że masz
wybór.
Albo będziesz jak kruche
źdźbło siana.
Albo soczystą zielenią
rozświetloną przez złoto Twojego dnia.
Nadzieją dla społecznej
suszy.
_________________________________________
_________________________________________
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz