25.8.15

Trawa

______________________________________________

Codzienność.
Kolejny dzień dobiega końca.
 Źdźbła trawy jakby spłowiałe toną w mgle czarnego wieczora.
Jeśli potrafimy- analizujemy, przetwarzamy, reasumujemy.
 Dzisiaj wszystko przebiegło według planów.
 Nie.
Wciąż towarzyszący niedosyt. Niedosyt życia.
 Bo przecież jesteśmy egoistami.
 Myślimy co my mogliśmy nowego zrobić dla samego siebie.
Korzyści, kalkulacje, zyski.
Tylko nasze „ja”.
A zauważyłeś Żebraka grającego na gitarze na mieście? Albo chociażby gustownego Pana z teczką i krawatem przechodzącego obok ciebie? Oczywiście.
Wszyscy widzieliśmy. Ale zajmujemy się swoją własną historią. 
Kolejny dzień.
Woń porannej rosy mieniącej się w blasku wschodzącego słońca.
 Pomarańcz trawy ożywia całą resztę. Niczym dotyk anioła roztapiającego najmroźniejsze duszyczki.
Poranek jeszcze nieskażony. Zatrzymaj się na chwilę.
I pamiętaj, że masz wybór.
Albo będziesz jak kruche źdźbło siana.
Albo soczystą zielenią rozświetloną przez złoto Twojego dnia.
Nadzieją dla społecznej suszy.


_________________________________________

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz